| Poprzednia | 1 | 2 | Następna |
Media kochają kryzysy. Redaktorzy wszelkiego rodzaju mediów szybciej zdecydują się zamieścić materiał o Twojej firmie lub organizacji, jeśli będzie mówił o jej kłopotach, niż jeśli będzie miał wyłącznie pozytywny charakter.
Media chętnie karmią się kryzysami, bo bad news is a good news („zła wiadomość to dobra wiadomość”). Ludzie lubią bowiem słuchać o kłopotach innych.
Jest jednak jeszcze silniejsze kryterium, które czyni kryzysy tak atrakcyjne medialnie. Związane jest ono z samą naturą kryzysu, której nie rozumie wiele firm i organizacji nim dotkniętych. Medialna atrakcyjności kryzysu opiera się bowiem na tym, że
W niemal każdym kryzysie łatwo zdefiniować dwie strony konfliktu, np.:
Kluczem do efektywnego zarządzania kryzysem jest poprawne zidentyfikowanie drugiej strony takiego konfliktu. Niestety nie zawsze jest to tak łatwe, jak w przypadku kryzysu wokół książki „IBM a holocaust”.
Często tą drugą stroną konfliktu są (niestety!) konsumenci albo użytkownicy produktów danej firmy, np. w przypadku wypuszczenia na rynek wadliwej partii towaru, wycieku danych osobowych, czy awarii technicznej wpływającej na codzienne życie klientów.
Zawsze jednak znajduje się wielu chętnych, by wystąpić w roli reprezentantów tej "skrzywdzonej" części społeczeństwa.
Są to czasem instytucje do tego powołane − np. Urząd Ochrony Konsumenta i Konkurencji, Główny Inspektorat Ochrony Danych Osobowych, Sanepid − a czasem samozwańcze, jak organizacje ekologiczne, naprędce powołane Komitety Obrony Czegośtam, czy... przedstawiciele konkurencji, chętni do przejęcia Twej części rynku.
Jeden z najczęstszych błędów w zarządzaniu medialną sytuacją kryzysową polega na tym, że rolę tej drugiej strony konfliktu przypisuje się samym mediom i z nimi „kopią się” różne korporacje lub osoby, jak ostatnio były minister zdrowia Mariusz Łapiński.
Tymczasem media są zazwyczaj jedynie areną kryzysu − konfliktu rozgrywanego między antagonistycznymi stronami.
Media jeszcze chętniej, niż czyjeś kłopoty, pokazują konflikty – od małych (np. sprawy sądowe o bezprawne przesłanie życzeń imieninowych) po wielkie (Wojna w Zatoce). Ludzie bowiem uwielbiają podglądać czyjeś kłótnie.
Strony kryzysu − o ile zdają sobie sprawę z tego, że media to tylko arena − rozgrywają konflikt poprzez prezentację swojego punktu widzenia w środkach masowego przekazu.
| Poprzednia | 1 | 2 | Następna |
firma | usługi | szkolenia | referencje | klienci | biuro prasowe | baza wiedzy | akademia sztuk komunikacji | kontakt | mapa serwisu