| Poprzednia | 1 | 2 | Następna |
Po każdej dystrybucji materiałów prasowych najpierw pilnie śledzisz zawartość dzienników radiowych i telewizyjnych, potem wydania gazet i magazynów. Ileż bywa rozczarowań!
Znowuż ci dziennikarze nie wykorzystali przygotowanych materiałów! Często tak się zdarzało? Wyjaśniamy dlaczego.
Prawda jest dość smutna. Dziennikarze nie korzystają z materiałów PR po pierwsze dlatego, że teksty te są fatalnie napisane, a przez to niezrozumiałe.
Wprawdzie poziom usług PR w Polsce na szczęście wzrasta z roku na rok, ale mimo ogólnego kryzysu i ogromnej konkurencji, jakość tekstów przysyłanych dziennikarzom nadal pozostawia wiele do życzenia. Często są niewiarygodnie zagmatwane.
Ich autorzy nie potrafią wczuć się w rolę odbiorcy, czyli de facto klienta, a więc pracodawcy.
Autor musi mieć dryg do pisania
Z tekstami PR jest prawie tak samo, jak z książkami. Czytając niejedną książkę bywa się zmęczonym już po kilku stronach.
Jeżeli jest to dzieło, które "należy przeczytać", zmęczenie rośnie w miarę czytania. Są jednak książki, które można czytać jednym tchem do końca zarywając noce.
Nie można się od nich oderwać, bo... są dobrze napisane. Podobnie jest z materiałami PR, choć do ich oceny trzeba mniej czasu - często wystarczą dwa / trzy pierwsze zdania - i, rzecz jasna, nikt nie czyta ich w nocy.
To smutna rzeczywistość i nie jest pocieszeniem, że nawet na największym rynku PR - w Stanach Zjednoczonych - także panuje powszechne przekonanie, że większość PR-owców kiepsko pisze.
Nikt cię nie wylansuje
W odróżnieniu od kiepskich literatów, których - podobnie jak kiepskich piosenkarzy czy kiepskie wina - zawsze można wylansować, autorzy tekstów PR nie mogą sobie pozwolić na komfort promowania.
Jeśli tekst jest niezrozumiały, nikt nie będzie się nad nim pochylał. Nie brakuje dziennikarzy, którzy - mając wystarczająco dobrej woli - nadesłany materiał czytają po kilka razy, zanim cokolwiek zaczynają się rozumieć.
Niestety, jest takich dziennikarzy coraz mniej. Tekst musi się bronić sam - bez tego ląduje w koszu.
Czy jest w tym news?
Kiedy w przysłanym do redakcji tekście brakuje newsa, materiał również trafia do kosza. Ci z nas w ALERT MEDIA, którzy mają doświadczenie dziennikarskie robili tak niegdyś nie raz.
Wiemy zatem, że należy postawić sobie najpierw pytanie: czy media "kupią" moją informację, czy ma ona swoją wartość informacyjną.
Są dwa podstawowe kryteria newsa. Zawsze staramy się omówić je z Klientami, dla których przygotowujemy materiały, by nie strzelać "ślepakami".
Często zdarza się bowiem, że bardzo ważna, wręcz rewolucyjna sprawa widziana z perspektywy firmy może zupełnie nie interesować dziennikarzy.
Wbrew temu, co wydaje się często pracownikom korporacji odpowiedzialnym za kontakty z mediami, gazety naprawdę nie są z gumy. Informacje przesyłane przez specjalistów PR konkurują z dziesiątkami, setkami innych.
| Poprzednia | 1 | 2 | Następna |
firma | usługi | szkolenia | referencje | klienci | biuro prasowe | baza wiedzy | akademia sztuk komunikacji | kontakt | mapa serwisu